W szkole działa redakcja szkolnego pisma młodzieżowego NJU NASHA BOODA. Redaktorem naczelnym jest Elżbieta Wieteska, zastępcą redaktora naczelnego - Grzegorz Pawlik, natomiast nauczycielem koordynującym jest Pani mgr Michalina Wąchała Matuszczak. Pismo ukazuje się w nyskim liceum od wielu lat, cieszy się ono ogromną popularnością wśród młodzieży z uwagi na to, że zawsze można tam znaleźć starannie przygotowane artykuły na rozmaite ciekawe tematy. Czasopismo NNB jest miesięcznikiem i zawsze liczy ponad 15 stron przy stosunkowo niewielkiej cenie - 2zł.

 

  

 

 

PRZYSZŁA WIOSNA I... ZMIANY

ENGLISH IS EASY

PROSTO Z MOSTU

DUŻA PRZERWA

ROZMÓW KILKA

WHOmanista

UNIA EUROPEJSKA

ODMIENIENI BUNTOWNICY

MIECZ PRAWDY

 


 

PRZYSZŁA WIOSNA I... ZMIANY

 

Wiosna - ptaszki śpiewają, tłoczno robi się w parkach, wielkie porządki w domu i w…naszej redakcji. O tak, skład redakcji znacznie nam się uszczuplił.

 Po pierwsze opuścili nas starsi koledzy z klasy III m2. Szkoda, ale widocznie tak to już musi być, odchodzą  starsi - przychodzą młodsi, z nami też tak  niestety niedługo będzie. Jednak pisząc ten artykuł nie można o nich zapomnieć oraz za tego, co dla nas zrobili.

W imieniu nowej redakcji bardzo dziękuję za te 8 miesięcy współpracy i pomocną dłoń w każdej sytuacji - nie zapomnimy Wam tego III m2. Owszem czasami było ciężko i trudno było nam się dogadać, lecz zawsze jakoś wychodziliśmy na prostą i wszystko było w porządku. Dziękujemy za wprowadzenie nas w arkana  dziennikarstwa. Jesteśmy dumni, że mogliśmy z Wami pracować…

Aż łezka się w oku kręci - zostaliśmy sami, biedni pierwszoklasiści. No cóż, będziemy się teraz mocno starać, by być lepszymi od nich.

Wracając jednak do tematu. Zmienił się nie tylko skład, ale i forma naszej gazetki. Odtąd będziecie mogli, Drodzy  Czytelnicy, znaleźć w niej oprócz stałych rubryk, również więcej  stron z twórczością uczniów "Carolinum" oraz z rozrywką.

Ze swojej strony mam nadzieję, że gazetka Wam się spodoba i z chęcią będziecie po nią sięgać. Będziemy starać się sprostać Waszym oczekiwaniom, dlatego prosimy Was o współpracę. Z tego powodu założyliśmy mail'a, a w budowie jest już strona internetowa, która niebawem zostanie opublikowana w "światowej sieci". Oto nasz niezbyt skomplikowany  adres: njunashabooda@interia.pl Piszcie jeśli będziecie mieć jakieś uwagi lub po prostu będziecie chcieli się czymś, dla Was ważnym z nami podzielić. Każdy list na pewno zostanie przeczytany  i, w miarę możliwości odpiszemy na niego. Chcemy być z Wami w kontakcie, tak byście mogli sami decydować o tym, co powinno znaleźć się w  "NJU Nashej Boodzie".

 Dzięki poczcie elektronicznej będziecie również mogli głosować na listę przebojów muzycznych, która pierwszy raz ukaże się w tym numerze i, na co liczę, będzie kontynuowana w przyszłości.

Aha, jeszcze jedno - zmienił nam się redaktor naczelny. Będę skromny i napiszę tylko, że to ten, którego nazwiskiem jest podpisany ten artykuł.

Życzę miłej lektury.

 

Darek Dębicki

 


ENGLISH IS EASY

 

Po niewielkim, choć  widocznym  na szkolnym korytarzu sukcesie ostatniego artykułu pod tym tytułem postanowiłem ponownie przybliżyć Wam tajniki uniwersalnego dziś języka  świata, którym posługuje się cała ludzkość - angielskiego. Kiedyś za takie uznawane były greka i łacina, ale świat się rozwija i wszystko idzie do przody, a Polak, ba uczeń "Carolinum" nie może stać w miejscu, musi się rozwijać duchowo i  przede wszystkim  intelektualnie, by zostać kosmopolitą-erudytą.

Z doświadczenia wiem, że język angielski jest bardzo trudnym i często skomplikowany w odbiorze językiem. Wielu z nas ma z nim problemy, lecz zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji. "Uczmy się kojarząc", jak mówi hasło jednego z wysyłkowych programów edukacyjnych, więc do roboty.

Oto kilka nowych i  łatwych do przyswojenia sentencji:

#   He was in Warszaw - był, wojnę widział

#   I tower you - wierzę Ci

#   Glasgow - szkło poszło

#   Village killed by desks - wioska zabita dechami

#   Universal pregnancy law - prawo powszechnego ciążenia

#   I see in boat- Widzew Łódź

#   To make the profit on time - zyskać na czasie

#   Railway on you - kolej na Ciebie

#   Can you throw me up? -  możesz mnie podrzucić?

#   Day, memory is flaying… - dzień, wspomnienie lata...

#   Serious music concert - koncert muzyki poważnej

#   Thank you from the mountain – dziękuję Ci z góry

 

Darek Dębicki

 


 

PROSTO Z MOSTU

 

Święta minęły i znów  chodzimy do  szkoły. Maturzyści są tuż tuż przed egzaminami. Część się tym martwi, a niektórzy (znam takich) nawet nie pamiętają kiedy egzaminy! Raz się żyje. Ale dajmy im spokój, przecież nie będę wciąż pisał o czwartej klasie. Wielu naszym koleżankom pierwszoklasistkom pewnie się to podoba... (wbrew pozorom to żaden podtekst).

Do końca roku mniej niż dwa miesiące, z autopsji wiem, że uczniowie liczą inaczej, np. do końca roku 15 fizyk, 35 języków polskich itd. Zależy też przed którą lekcją najbardziej się trzęsiemy... Na samą myśl o wakacjach dla niektórych osób stężenie tlenu w powietrzu rośnie do jakichś 30%. Ale nie ma się czym dziwić - wakacje zawsze tak działają. Ale chyba za bardzo wybiegam w przyszłość, przed nami jeszcze trochę nauki i to nie z nogami na stole, jak w gimnazjum.

Teraz jest sezon podań do liceum, czyli znów garnąć się do nas będą gimnazjaliści z pytaniami, typu "Trzeba się tu dużo uczyć?", "Czy jest ciężko?", a my wtedy odpowiadamy: TAAAK!!!!!! I możemy  zaobserwować dwa typy postępowań. Grupa pierwsza nas nie bawi, bo  oni wiedzą, że wciskamy im kit, ale grupa druga to przyjemność dla naszych oczu - ogarnia ich panika, robią się bladzi i zadają setki następnych pytań. My utwierdzamy ich w przekonaniu, że jest trudno, a nawet gorzej, a oni - biedni gimnazjaliści nie mogą spać. Ale oczywiście po kilku dniach "licealiści - sadyści" mówią prawdę: "Nie martw się, poradzisz sobie, nie jest tu tak źle."

Pytacie po co to wszystko? No to przypomnijcie sobie stresy  sprzed roku, spójrzcie na  nie z dystansem, z góry. Jest to teraz dla was śmieszne. A słynny test kompetencji? Też była niezła panika... A teraz my możemy się pośmiać z góry, przynajmniej do matur. Oczywiście w żadnym wypadku nie reklamuję straszenia młodszych kolegów, a jeśli już, to wszystko z umiarem.

 Nie martwcie się, oni za rok będą robić to samo - to jest reakcja łańcuchowa, trwająca od zawsze. Na koniec tylko dodam, że jeśli chcecie, żeby uwierzyli, musicie opracować plan, bo gimnazjaliści są sprytni, niejeden fałsz potrafią rozgryźć...

 

Szymek Makuch

 


 

DUŻA PRZERWA

 

Świat się zmienia. Francja i Niemcy nie pozwalają, Bush napada by  wyzwolić, Saddam jest Saddamem, chociaż rannym, Sauron chce Pierścień, Watykan zezwala na czytanie o Czarodzieju, raper dostaje Oscara. Tylko w pewnym małym państwie znad Wisły nic się nie zmienia. Rząd dobija targu ... i kierowców, ktoś znowu chce, ale nie może, znów ktoś daje, by  brać mógł ktoś. Przychodzi Lew do Adama, a Adam lata. Kołodko zgrywa luzaka, Olek wetuje, ulgi obcinają, drzwi podpalają, znów coś rusza i coś upada. "A to Polska właśnie!".

Znów zwiedziłem kraj od końca do końca, tak jest! Ale szczęścia nie znalazłem. Zaciskamy pasa, ale już dziurek w nim brakuje. Powiecie, że to wszystko nieprawda, że: widoczki piękne, zabyteczki cudne, wioseczki idylliczne, ludzie grzeczniutcy, uliczki  w  malowniczych miasteczkach cudne i czyściutkie. Tak! Pewnie macie rację!

MIAŁEM SEN, okropny sen. Obudziłem się cały zlany zimnym potem. Potem wziąłem prysznic, spakowałem się, ubrałem, coś przegryzłem i...wyszedłem. od razu obudziła się we mnie nieodparta chęć napisania wiersza, lecz po sekundzie zdławiła ją rzeczywistość. Było za 18 ósma, a przeważnie maszeruję do szkoły 10-15 minut. Spóźnię się... Bez  wątpienia chwyciło mnie coś za serce, gdy nastąpiłem na trakt wiodący przez  ulicę prowadzącą przez mordownię "Kaśkę" i inną, o której nie  będę  wspominał. Kaczy dołek, kilku dziadków z targu na przedwojennych rowerkach. Coś w tym jest, ja mojego górala mam od 6 lat, a nie da się na nim ujechać 3 kilometrów, żeby łańcuch nie spadł. Manhatan, pierwszy stragan  jeszcze nie otwarty, a już tam tłoczno. Siedzą tam mianowicie pewni ludzie, którzy najwidoczniej zaczynają swój dzień od słów " A teraz zastanówcie się ze mną: co mam  wypić?"

Bez  żadnych problemów trafiam do bram czasu, które gdy się przekroczy, wydaje się, że  czas się tu zatrzymał jakieś kilkaset lat temu. Szczęśliwym trafem ludzie są tu w miarę nowocześni. Kiedy spaceruję w trakcie najdłuższej z przerw, widzę nietuzinkowe obrazy z życia niejednego z uczniów uczęszczających do tej jakże zacnej szkoły.

Można tu spotkać wiele ciekawych osób: metale, dresy (ci  zwykle ze szkoły obok), skejci, zjawiska typu Tizjano Ferro, J.Lo, czy nawet Tina Turner. Zwykle na jeden  kaloryfer przypada jedna para w niedwuznaczej sytuacji. Nie można pominąć pana konserwatora, który jak zwykle w pocie czoła, z napiętymi mięśniami, w jednej ręce niosąc drabinę, w drugiej dzierżąc papierosa, toczy swój kamień syzyfowy. Przechodzę dalej, 2 grupy uczniów zamaskowanych w barwy khaki, w jednej ręce trzymających  kbks-y SM, w drugiej maski p-gas dumnie stoją naprzeciwko ich GURU, czekając posłusznie na  komendę "w  prawo zwrot, naprzód marsz".

W sklepiku, jak przystało na przestrogi Ministra, sprzedaje się tylko ZDROWĄ żywność, poczynając od  spulchnianych azotowo rogalików, kończąc na BSE-towatych hamburgerach i  hot-dogach.

Obok kaloryfera jak zwykle siedzą  strażnicy dobrego wychowania, dając przykład jak kulturalnie trzymać jedną nogę na kaloryferze, jak jedną ręką trzymać napój, a  drugą wyśmienitego pączka, jednocześnie prowadząc inteligentną rozmowę na tematy jakże interesujące. Na drugim piętrze, pod ścianą siedzą pilni uczniowie jednej klasy, jak na  rozkaz oglądając atlasy na tej samej stronie. Pozazdrościć zgrania zespołu! Pod pokojem nauczycielskim jak zwykle tuzin uczniów prosi o podejście pewnego profesora w  tylko im wiadomym celu. Jeszcze więcej uczniów stoi pod gablotą z zastępstwami, z  utęsknieniem wypatrując nazwisko im tak bliskie, jak nadchodząca minuta zapowiadająca nieuchronnie dzwonek na lekcję.

Na drugim piętrze znów ktoś po oknem spisuje zadanie, znów kaloryfery zajęte, znów jakaś pierwszoklasistka ugania się za maturzystą. W bibliotece jak zwykle sztab ludzi żądnych wiedzy wertuje "Świat kobiety", "Jestem", "Viva" itp. Znów ktoś spisuje wypracowanie z "Cogito". Znów ten sam przyszły student przegląda ten sam  informator, znów zatrzymuje się na tej samej stronie i znów ma wątpliwości.

Gdy wychodzę z budynku widzę jak zwykle tego samego Fiata Uno z  muzyką ustawioną na  full. Gdyby się bliżej przyjrzeć byłoby  widać dym unoszący się znad znanego zainteresowanym miejsca.

Pod  koniec najdłuższej z przerw (tak samo zresztą jak na początku) niezwykle trudno prześliznąć się przez otwór  w  drzwiach, prowadzący w głąb szkoły. Dzwoni  dzwonek. Uno odjeżdża, kaloryfery pustoszeją, przez okna wreszcie świeci słońce, korytarze świecą pustką.

I tak kończy się jakże interesujący epizod z  życia szkoły, gdyż opowiadający musi niezwłocznie udać się na chwilę prawdy, miejsce walki z własnym umysłem, burzę mózgów, jakże zresztą przyjemną.

Tak, rzeczywiście śnił mi się koszmar. Piękny jest świat, w którym żyjemy. Piękne są kaloryfery, piękne jest Uno, piękny korytarz.

Jak ktoś mógłby myśleć inaczej...

W.Hudaszek


ROZMÓW KILKA

 

-          Witaj Danuto. Jak tam samopoczucie  przed  maturami?

-          Czyżbyś oszalał Maćku? Jesteśmy przecież w pierwszej klasie...

-          No, ale pewnie trzymasz kciuki za swoje koleżanki, a zwłaszcza kolegów, np. z klasy...

-          Hej! Bez wycieczek osobistych. Nie zjeżdżaj z tematu!

-          Dobrze, przepraszam. A tak w ogóle to wyobrażasz sobie naszą maturę za 2 lata?

-          Nie martwię się tym... jeszcze, ale nasi politycy na pewno "umilą" nam egzaminy.

-          Co prawda to prawda, ale  ciekawe jak nasi  czwartoklasiści? Kończą już, biedni, szkołę...

-          ... I planują zacząć studia - Najważniejszy etap w życiu! Nie czas się im rozczulać.

-          Ale my możemy... Też to nas kiedyś czeka. Ciekawe, co będą wspominać?

-          Pewnie mury naszej szkoły. Kiedy pierwszy raz tu wchodziłam, to ledwo otworzyłam drzwi, są trochę duże, nie to co w  naszym  gimnazjum.

-          Jak można wspominać drzwi? Już prędzej  drewniane schody w drugim budynku, pewnie nie raz się na nich potykali...

-          No tak, czysta przyjemność wspominać schody... Nie przesadzasz?

-          Dlaczego? Są bardzo charakterystyczne. A może aula? Zabytek historii.

-          Niby tak, niejeden sprawdzian  był tam pisany. Do tego kilka wizyt wielu różnych gości.

-          Ale aula? Nie... Lepsza jest  biblioteka, raz o mało nie  zabiłem  się na tamtejszych  schodach... Pewnie jestem jednym z wielu, którzy dostąpili tego zaszczytu...

-          Pewnie jesteś skończonym fajtłapą... Z tego, co wiem to potykanie się na schodach to żaden powód do dumy.

-          Czepiasz się. Pomyślmy lepiej co jest jeszcze niezapomnianego w naszej szkole...

-          Niezliczona ilość tableau. Może będziemy kiedyś na jakimś?

-          Tak, możesz o tym pomarzyć. Na ścianach wieszają tylko najlepsze klasy.

-          A my to  co? Pełna kulturka...

-          Tylko w głowach trochę pusto...

-          Wiem! Może o oryginalności tej szkoły świadczy to, że są tu fajni ludzie?

-          No... W  sumie tak. Przecież do szkoły przychodzimy  nie tylko po wiedzę.

-          Przychodzimy tu też z chęcią, gdy mamy fajnych  kolegów i koleżanki.

-          Ta... Gdybym miał więcej koleżanek takich jak ty... to byłaby katastrofa.

-          Poczekaj... Będziesz się modlił o takie koleżanki jak ja!

-          Może i tak... kiedyś... za kilka... a może kilkanaście lat...

-          Do zobaczenia niewdzięczny Maćku...

-          I nawzajem Danusiu... Chyba się nie obrazisz?

-          Pomyślę... kiedyś... za kilka... a może kilkanaście lat...

Danka i Maciek

 


 

WHOmanista

 

Witam w nowym dziale "NJU Nashej Boody". Będzie to strona poświęcona całkowicie muzyce, na której zawartość będziecie mieć wpływ  tylko  i  wyłącznie Wy. Tylko od Was zależy, co będziemy na niej umieszczać.

Prowadzony  będzie ranking Waszych ulubionych przebojów wszechczasów XX i XXI wieku. Utwory od AC/DC po ZZ Top - po prostu wszystko i nieważne czy to rock, hip-hop czy soul, nie ograniczamy Was - głosujcie na to, co naprawdę lubicie. Możecie to robić za pośrednictwem Internetu, pisząc na adres redakcji podany na dole strony. Wszystkie głosy zostaną podliczone i na ich podstawie co miesiąc publikowana będzie lista o swojsko brzmiącej nazwie "WHOmanista".

Do dopiero pierwsze wydanie naszej listy przebojów, ale na pewno nie ostatnie - musicie nam tylko pomóc - głosujcie!

Przedstawiam I notowanie, które ustaliłem sam, ale nie oznacza to oczywiście, że musi się ono Wam w ogóle podobać i podkreślam wcale nie musicie głosować na podane niżej tytuły piosenek, możecie zaproponować własne kawałki - wybór należy do Was Drodzy Czytelnicy, a więc do maili!

1.  Sting - Englishman in New York

2.  Depeche Mode - Enjoy the silence

3.  Red Hot Chili Peppers - Under the bridge

4.  Led Zeppelin - Stairway to heaven

5.  O.S.T.R. - Kochana Polsko

6.  Dżem - Wehikuł czasu

7.  Lady Pank - Zawsze tam, gdzie ty

8.  Nirvana - Smells like teen spirit

9.  Perfect - Kołysanka dla nieznajomej

10.  Fisz - Polepiony

11.  Queen - Radio gu gu

12.  Stare Dobre Małżeństwo - Gloria

13.  Guns'n'Roses - November rain

14.  Eric Clapton - Layla

15.  Kasia Kowalska - Pieprz i sól

16.  Grzegorz Turnau - Między ciszą a ciszą

17.  Eminem - Stan

18.  Dr Dre - Forgot about Dre

19.  Dire Straits - Brothers in arms

20.  Pink Floyd - High hopes

Darek Dębicki

 


 

UNIA EUROPEJSKA

 

W naszej szkole odbyła się debata "Pro i kontra Unii Europejskiej", której tematem przewodnim  było pytanie: "czy  polska młodzież ma szansę awansować w Unii Europejskiej?"

Na początku spotkanie przebiegało w sposób nudny, a żaden z zaproszonych przedstawicieli klas oraz gości z innych szkół nie zabrał głosu, ani nie zadał żadnego pytania. Najwięcej kontrowersji  wywołała  wypowiedź Agnieszki  ze strony pro. Dopiero jej słowa wpłynęły na publikę i spowodowały  burzliwą debatę, która skończyła się kompromisem. Wszyscy zgodnie przyznali, że polska młodzież ma szansę awansować w Unii i z niecierpliwością czekają na kolejne debaty organizowane przez szkolne koło "PRZYSZŁOŚĆ".

W związku z debatą redakcja naszej  gazetki pragnie przybliżyć wszystkim uczniom naszej szkoły szansę, którą stwarza polskiej młodzieży Unia Europejska.

Główne cele unijnej polityki wobec młodzieży:

·              międzynarodowa wymiana uczniów, studentów i nauczycieli

·              upowszechnienie znajomości języków państw członkowskich

·              współpraca szkół i uczelni

·              rozwój kształcenia ustawicznego

·              podnoszenie jakości nauczania

Państwa Unii Europejskiej uznają swoje świadectwa szkolne i dyplomy ukończenia studiów, co umożliwia podejmowanie nauki w dowolnym państwie Unii Europejskiej. Polska podpisała dotychczas umowy o uznaniu dyplomów przez ośrodki  akademickie w Austrii i Niemczech.

Ważną rolę w realizacji celów pełni Program "Młodzież" przyjęty na okres od 1 stycznia 2000 do 31 grudnia 2006 mający na celu ułatwienie młodym ludziom w wieku od 15 do 25 lat zdobycie wykształcenia, umiejętności i kwalifikacji, tak aby w przyszłości mogli odgrywać aktywną rolę w społeczeństwie. Poprzez udział w różnych formach wymiany międzynarodowej uczy poszanowania praw człowieka, tolerancji, szacunku i zrozumienia dla różnic  kulturowych w Europie. W realizacji tego programu może uczestniczyć także polska młodzież.

Studenci i nauczyciele akademiccy z naszego kraju mogą także uczestniczyć w programie "SOKRATES" i "ERASMUS", które proponują współpracę  między uczelniami, zwłaszcza w zakresie nauki języków obcych. W wymianie międzynarodowej w ramach tych programów uczestniczy rocznie ok. 130 tys. studentów i 10 tys. naukowców z państw Unii. Wśród uczestników są również przedstawiciele 80 polskich wyższych uczelni. Studia zagraniczne w ramach programu "ERASMUS" są wliczane w okres studiów na uczelni macierzystej. Aby otrzymać stypendium w ramach tych programów, należy mieć  zaliczony pierwszy rok  studiów, wykazać się bardzo dobrą znajomością języka państwa, w którym chce się studiować i mieć dobre wyniki w nauce.

Oto informacje dla zainteresowanych: Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji, Biuro Programu "SOKRATES", al. Szucha 25, 00-918 Warszawa, www.men.waw.pl, www.warman.com.pl, na stronie internetowej punktu informacyjnego UE w Warszawie www.europa.delpol.pl lub Komisji Europejskiej http://europa.eu.int

Każdy młody uczeń ma zatem szansę skorzystania z tego, co proponuje nam Unia Europejska jest tylko jeden warunek: należy ustawicznie się uczyć, gdyż bez „pracy nie ma kołaczy".

Natalia Sieradzka

Roksana Tomczyk

Katarzyna Zawada

 


 

 ODMIENIENI BUNTOWNICY

 

Robią wszystko, żeby młodzi mieli pożyteczne zajęcie, a nie wąchali kleju czy okradali wagony towarowe. - mówi Filip Piechota założyciel "Under Help" w Opolu.

Niedawno odbyło się spotkanie organizacyjne działającej już od kilku lat grupy "Under Help". Celem zbiórek było zachęcenie młodzieży do prowadzenia czynnego trybu życia, a zarazem odciągnięcia nastolatków od narkotyków i alkoholu.

Wszystko zaczęło się od powodzi w 1997 roku, gdy grupa młodzieży pomagała w walce z żywiołem na opolskich wałach. Wtedy  właśnie powstał pomysł  zorganizowania grupy o charakterze medyczno-sanitarnym. Piętnastu najstarszych z grupy przyjaciół weszło w skład "teamu" inicjatywnego. Zdobyli mundury, wyszkolili się i podpisali umowy o współpracę z policją i strażą pożarna.

- Ludzie myślą, że ratownik biega z apteczką, da tabletkę i założy plaster. My jednak zmieniamy wizerunek ratowników. - mówi Filip Piechota.

- Wraz z drużyną pilnujemy bezpieczeństwa na większości miejskich imprez masowych. - dodaje jeden z "helperów", bo tak właśnie oni sami się nazywają.

Kilka razy organizowali pokazy ratownictwa, głównie wysokościowego. Członkowie grupy wydają swoją gazetę. Organizują konkursy ze znajomości pierwszej pomocy i roznoszą ulotki o pierwszej pomocy. Pomagali policji w akcji drogowej "Znicz" podczas Święta Zmarłych. A to wszystko społecznie.

Przedstawiciele grupy jeżdżą do dużych miast na kursy  z różnych dziedzin ratownictwa i potem szkolą pozostałych członków.

- Potrafimy gasić pożar, znamy się także na ratownictwie wodnym i wysokościowym. - mówi Piechota. Teraz do "Under Help'u" garnie się coraz więcej osób bardzo młodych, ale do pełnoletności  są stażystami.

W  historii istnienia grupy w warunkach bojowych mogli sprawdzić się tylko raz. Zabezpieczali teren podczas wypadku drogowego, w którym zachodziło podejrzenie wycieku ciężko trujących  substancji.

- Próbujemy być tam, gdzie może się coś dziać. - mówią.

Już  od początku ich bazą jest stary schron na jednym z opolskich osiedli. Młodzi mogą się tam także wykazać inwencją twórczą. Ściany mogli pomalować sprayem oraz  wstawić rampę do jeżdżenia na "desce" i  rolkach. Za pozyskane pieniądze kupili linki, kaski, deski ratunkowe oraz uniformy. Wyposażenie "Under Help'u" jest lepsze niż niejednej remizy OSP.

Rosół

 


 

MIECZ PRAWDY

 

Co się stało Lesku? Co znalazłaś psinko? - z zadowolonym głosem zapytał Jeryn, szamotającego się wokół jego nóg psa i z uśmiechem pogłaskał go po brzuchu. - Dobrze, już dobrze uspokój się i zaprowadź mnie do miejsca, do którego chcesz. -łagodnie, choć lekko zdenerwowany odparł wciąż szczekającemu i biegającemu dokoła psu. - Proszę tylko powoli! - zawołał do uciekającego już czworonoga. - Nie jestem już taki młody, jak kiedyś…

Niestety Les, jak to młody, bo przecież dopiero półroczny pies nie posłuchał słów swego właściciela i szybko pognał w głąb lasu. Jeryn jeszcze próbował zawołać oddalającego się i ledwie widocznego w mroku lasu psa, lecz ten już całkowicie znikł mu z oczu i  jedynie jego szczekanie mogły wskazać, gdzie jest.

Mordwin   Jeryn mocno już podenerwowany szukaniem swego porywczego  czworonoga, nigdy by nie pomyślał, dokąd go on doprowadzi. Po kilku minutach błądzenia i przedzierania się przez gąszcz niespotykanych roślin, które nawet on, choć już wiekowy  mieszkaniec Królestwa Mordwinu nigdy nie widział, wreszcie dostrzegł w oddali psa krążącego nad dziwnym, ciemnym przedmiotem. Zaśmiał się w myślach, przypominając sobie niedawną wyprawę z psem do Starego Lasu, na której Les wygrzebał spod drzewa stary, bo chyba pamiętający jeszcze  czasy Wielkiej Wojny z Amadami but i narobił z tego powodu wielkiego, tak jak teraz, zamieszania i był pewny, że tym razem będzie podobnie.

Jednak tak nie było. Stanął jak wryty, gdy  zobaczył "znalezisko" Lesa - był nim człowiek. Nigdy wcześniej go nie widział, a w dodatku nie przypominał Mordwina. Jego rysy twarzy, nie były podobne do synów Królestwa Mordwinu. Były  bardziej ostre, a jego małe, choć bardzo  spiczaste uszy wydawały się, wręcz zabawne i wyglądały śmiesznie. Głowę - choć nie całą -  przykrywał głęboki, skórzany kaptur, który jednak był częściowo rozpruty i zauważalne  były na nim cięcia. Mordwin widział  już kiedyś podobne rysy - były to ślady po walce i zastanawiał się skąd nieznajomy może je mieć, skoro na tym terenie walk nie było już ponad pięćdziesiąt lat i w dodatku zakończyły się one korzystnym dla jego kraju pokojem, na czym, ku jego zadowoleniu, on sam skorzystał, dostając na własność dom w pobliskiej wiosce.

Nagle zza krzaków wyłonił się mężczyzna, lecz trudno było wywnioskować, kim jest, gdyż cień padał na jego twarz i całkowicie ją zakrywał. Przestraszony Jeryn szybko uskoczył do tyłu i zawołał psa, który wciąż z zadowoleniem biegał wokół leżącego przybysza, myśląc, że grozi mu jakieś niebezpieczeństwo. Sięgnął  do kieszeni po nóż, który zawsze zabiera ze sobą, wybierając się, tak jak dziś, do lasu na uwielbiane przez niego  grzyby...

Darek Dębicki

 

 


Copyrights by Bartosz Majdański